Biegłam koło rzeki coróż rzucając łbem na boki. Tak... bieganie to coś co kocham. Ten wiatr w uszach i futrze. Najlepszą częścią jest jak gwałtownie stąję, a serce bije mi tak szybko. Przystanęłam i w jednej chwili rzuciłam się do wody. Nie ma nic lepszego po bieganiu od zimnej kąpieli. Wtem straciłam oddech. Do gardła zaczęła się wlewać woda, a ja nie mogłam nic zrobić. Zaczęłam machać łapami i kaszleć. Wreszcie wszystko ustało, a ja zaczęłam tonąć jak titanic. Kątem oka widziałam różne ryby śledzące moje poczynania. Albo ich brak. Zamykałam już oczy, gdy ktoś mnie złapał i wyciągnął na brzeg.
S: Dzięki - wyharaczałam.
R: Jasne, nie ma sprawy, ale następnym razem próbuj się nie utopić.
S: Okay, a tak przy okazji mam na imię Skyler.
R: Ładnie, a ja Rudiko
<Rudiko?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz