Przechadzałem się właśnie koło jeziora, chciałem sobie to wszystko przemyśleć... czy jednak wrócić czy zostać tutaj. Usłyszałem plus wody, na chwilę przeszył mnie prąd rozkoszy. Może to królik ? miałem teraz taką ochotę na małego tłustego króliczka. Szybko pobiegłem w stronę dźwięku ale nie zastałem tam żadnego królika, tylko małego Yorka. Suczka była cała mokra ale wyraźnie zadowolona z siebie. Gdy do niej podszedłem cała się zatrzęsła i zaczęła się tłumaczyć. Pokręciłem tylko głową wyraźnie zawiedziony z braku pożywienia dla mnie. Zaproponowałem jej żebyśmy poszli do alfy i zdecydowali co dalej poczniemy. Mała wyraźnie była pogodną życia psiną i baaaaardzo dużo gadała, ale zbytnio mi to nie przeszkadzało. Gdy doszliśmy do większej polany gdzie siedziały inne psy inni skierowali wzrok na mnie i na nią. Ciągle mnie to dręczyło że jestem tu taki nowy i nikogo nie znam. Alfa do nas podszedł i spytał się o co chodzi ? Popatrzył na nią czekając na wyjaśnienia.
<Darsha?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz