Na: Hej, Lauren i jak się spało ? - zapytałem.
L: Spoko, a u Ciebie, jak było ? - zaśmiała się.
Na: Też spoko, chociaż Berni tak się do mnie przytulił w nocy że oddychać nie mogłem - Powiedziałem z szerokim uśmiechem.
L: To my chyba musimy już iść ! - zawołała, przytuliliśmy wszystkich, ale nagle niespodziewanie przybiegł Berni, wtulił się we mnie i krzyczał.
Berni: Ale Naval, proszę nie odchodź ! - krzyczał patrząc się na mnie.
Na: Słonko, ale ja tu za niedługo przyjde OBIECUJE ! - podniosłem łapę do góry.
Berni: Dobrze, papa ! - odkrzyknął i odbiegł.
Lauren ?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz