Razem z całą sforą siedzieliśmy w wspólnej jaskini nad ogniskiem, luźno rozmawiając. Deszcz zaczynał padać coraz bardziej. Kwiaty łamały się, a drzewa uginały pod ciężarem szybko spadających kropli, deszczu.
Ne: Ale pada... - Powiedziałam.
S: Mieszkam tutaj dość długo i nie pamiętam takiej ulewy...
M: Ja też... ale to właściwie dobrze, po ostatnich upałach ziemia jest bardzo sucha.
Ne: Ciii... Słyszałyście?
<Sykler?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz