Był upalny i sloneczny dzień. Nie miałam ochoty siedzieć u siebie. Postanowiłam natomiast podejśc nad rzekę by schłodzić się. Kiedy szłam w tamtą stronę rozmyślałam nad wczorajszym spotkaniem z Edim. Jego piekne wyraziste i bursztynowe oczy, w których można utonąć. Potrząsnęłam głową i pobiegłam resztę drogi sprintem.
~~~ po kwadransie
Dotarłam na miejsce bardzo szybko. Obok mnie stał stary dąb. Postanowiłam więc na samym początku odsapnąć. Po dwuch minutach ujrzałam Eddie'go. Jego futro lśniło w słońcu niczym blask księżyca. Uśmiechnęłam się. Podeszłam do brzegu rzeki, a on zrobił to samo lecz z drugiej strony. Uśmiechał się serdecznie w moim kierunku.
E: Witaj - powiedział usmiechając się.
Pp: Cześć - odpowiedziałam cała się czerwieniąc.
E: Ehm...może chciałabyś popływać ze mną w rzece?
Pp: No pewnie, dzisiaj jest tak gorąco - odpowiedziałam ochoczo.
Weszłam powoli do lodowatej wody. Była taka orzeźwiająca. Edi postąpił tak samo i już po chwili razem pływaliśmy. Czułam się taka szczęśliwa i serce biło mi szybciej na jego widok. Lecz nie odważyłam się do tego przyznać.
Pp: Chciałbyś może później przejść się nad Purpurowe Wybrzeże?
<Edi?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz