niedziela, 6 lipca 2014

Od Lauren C.D. Od Nero

Potruchtałam w stronę strumyka i zaczerpnęłam kilka łyków chłodnej wody. 
L: Po za tym, chciałam jeszcze obejrzeć niebo - powiedziałam, kiedy wracałam z powrotem. - Zadziwiają mnie te gwiazdy, są naprawdę przepiękne.
N: Tak - odparł zamyślony.
Usiadłam niedaleko Nera. Księżyc lśnił tamtej nocy niezbyt mocno, ale błękitne oczy owczarka były na tyle jasne, że potrafiłam wyróżnić je pośród egipskich ciemności.
Pies nic nie mówił, musiał poważnie nad czymś kontemplować. Nocną ciszę zakłócały jedynie dźwięki cykania, które wydawały świerszcze. Podniosłam głowę do góry i przypatrywałam się temu niesamowitemu cudowi. Dzisiejsze niebo nie było tak strasznie usiane ciałami niebieskimi, ale i tak było wspaniałe.. Zawsze fascynował mnie wszechświat. Kiedy mieszkałam jeszcze w domu, u mojej pani, prawie codziennie oglądałam jakiś program o nim. Nie zawsze wszystko rozumiałam, czasami była to tylko naukowa paplanina ludzi, ale jednak, co nie co się dowiedziałam. 
Mijały sekundy, minuty, a ja nadal siedziałam rozmarzona, ze wzrokiem utkwionym w niebie. W końcu przypomniałam sobie o rzeczywistości. Spuściłam łeb, w którym kręciło mi się przez chwilkę. Nero nadal leżał na swoim miejscu. Na początku pomyślałam, że śpi, ale przyjrzałam się dokładnie, jego oczy nadal błyszczały niebieską poświatą. Chciałam coś powiedzieć, jednak, jak zawsze, kiedy chcę zacząć rozmowę, nic nie przychodziło mi do głowy. 
L: Widzisz ten niewielki, mocno świecący punkt? - zaczęłam po w końcu niepewnie. - To Saturn.
Nero także wrócił na ziemię, kiedy się odezwałam. 

< Nero :>>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz