niedziela, 13 lipca 2014

Od Darshy - Powitanie

Gdy w końcu wyszłam z cywilizacji, stwierdziłam, że nawet powietrze jest inne- takie świeże, pachnące trawą.
Da: Najlepsza decyzja w życiu! - stwierdziłam, patrząc na wspaniałą łąkę.
Niewiele myśląc, pognałam przez nią i cieszyłam się wolnością.
Wyskoczyłam na polną drogę i położyłam się, żeby trochę odsapnąć. Po chwili nadjechał rowerzysta, a ja pobiegłam z nim na wyścigi.
W końcu zatrzymałam się w lesie, a rowerzysta pojechał dalej.
Da: Ojej! Moje futerko! - krzyknęłam na widok trawy i błota, które skołtuniły moją sierść. - Muszę znaleźć jakiś strumyk.
Zboczyłam ze ścieżki i podreptałam w dół zbocza, co chwilę ślizgając się na zechniętej od upału ściółce.
*Kwadrans później*
Gdy weszłam w głąb lasu, oniemiałam.
Natrafiłam na jezioro, do którego spadało kilka wodospadów. Zaczęłam się zastanawiać, jakim cudem to tu jest, ale w końcu wskoczyłam do wody i rozkoszowałam się chwilą.
Ten błogi stan przerwał pies, który nagle przyszedł.
N: Hej ty! Jesteś na moim terenie!
Spojrzałam na przybysza. To nie był wróg mojego kalibru- był o wiele większy i mógł mnie nawet zabić. Zresztą skoro to jego teren, nie będę dyskutować.
Da: Wybacz, chciałam się tylko wykąpać.
N: Dobrze, zadecydujemy, co z tobą zrobić. Teraz wyjdź i chodź ze mną. - Posłusznie wyszłam z wody, a tamten dodał: - Nie próbuj się opierać!
Poszliśmy, a ja zastanawiałam się, dlaczego pies mówił o sobie w liczbie mnogiej.
Zatrzymaliśmy się na polanie i pies zawył. Na widok kilkunastu psów i suczek wybałuszyłam oczy i zdałam sobie sprawę, że jestem zdana na ich łaskę. Czy mi darują?
*Ktoś dokończy?*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz