Plywałam w jeziorze, a on sie na mnie patrzył. Widać było, że jest zły.
S: Oj przepraszam, proszę nie złość się.
I liznęłam go w przeprosinach.
Zaszczekał i zamerdał ogonem.
R: No już dobrze, ale następnym razem zachowaj powagę sytuacji zanim postanowisz zwariować...
Zaśmiał się i również skoczył się trochę wykąpać.
W blasku księżyca wyglądało to cudnie.
Nagle Rudiko zniknął pod wodą.
Mój mózg stanął w miejscu. Zaczęłam szybko oddychać.
S: Rudiś?!
Wzięłam głeboki wdech i zanurkowałam mimo panocznego lęku.
Zobaczyłam jak idzie na dno.
Ruszyłam w jego stronę, a on nagle odbił się od dna w kierunku powierzchni.
Ruszyłam za nim.
Gdy odetchnęłam zauważyłam śmiejącego się mojego partnera.
R: A widzisz?
Ja miałam łzy w oczach.
S: Co robisz idioto!? Myślałam, że cię stracę!
Wybuchłam histerycznym płaczem.
Rudiś się trochę zmieszał i ze zbolałą miną podszedł do mnie.
R: Przepraszam Sky... Niepowinienem...
I zaczął mnie lizac i uspokajać.
A mi z czasem robiło się coraz lepiej.
<Rudiko? Brzydko! Nie chcę cię stracić>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz