środa, 9 lipca 2014

Od Nero - Przygoda cz.1

Wędrowałem po pustkowiach tej krainy już od dobrych paru godzin. Noc jednak nie nadchodziła. Nie rozumiałem zasad panujących w tym świecie. To nie było jednak istotne. Musiałem przeżyć, a sił miałem coraz mniej. W końcu upadłem na ziemię z wycieńczenia. Jeszcze jakiś czas temu mógłbym umrzeć prze jakąś bestię, a teraz zdycham z wyczerpania. Co jeszcze złego mnie spotka...?
~~
Ocknąłem się. Moje ciało co chwila lekko podskakiwało. To na czym leżałem poruszało się z niezwykłą prędkością i było bardzo zimne. Otoczenie było inne. Całkiem inne. Może to dzień, a wcześniejsze zjawisko to noc? Kto to wie...
Po chwili zostałem zrzucony i upadłem na ziemię. Wstałem i otrzepałem się z piachu, bądź rzeczy bardzo podobnej. Spojrzałem w górę i moim oczom ukazała się postać lodowego jednoroga, który jeszcze przed chwilą trzymał mnie na swoim grzbiecie.
Koń zaczął wierzgać i prychać. Niestety nie rozumiałem jego mowy, jednak nie powstrzymało mnie to przed próbą porozumienia się.
N: Przepraszam. Ee...Gdzie ja jestem? 
Klacz szturchęła mnie swoim rogiem, a ja automatycznie obróciłem się. Zobaczyłem stado, jak mniemam byli to wszyscy jego członkowie, na oko liczyło ono parę tysięcy osobników. Otworzyłem szerzej oczy. Mnóstwo pegazów, jednorożców, zwykłych oraz magicznych koni, źrebiąt i starców. Widać, że to miejsce tętniło życiem, a we mnie obudził się instynkt zaganiacza. Nie mogłem się opanować i rzuciłem się w pogoń za stadem. W mgnieniu oka wszystkie zwierzęta zniknęły. Pustka... cisza. Tak jak przedtem.
N: Co ja zrobiłem?! Zaprzepaściłem swoją szansę na powrót do domu. - chwyciłem się za głowę i lamentowałem.

C.D.N.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz