Obudził mnie świst wiatru. Otworzyłam zmęczone powieki i podniosłam się. Obejrzałam się dookoła, lecz nikogo nie ujrzałam. Była zimna i ciemna noc. Z początku przestraszyłam się, ale już po chwili uspokoiłam swoje myśli. Postanowiłam się przewietrzyć i odprężyć po tym doświadczeniu. Nie wiem dlaczego, ale sowa zerwała się do lotu i podleciała do mnie. Zachuczała ponownie.Zrozumiałam iż chce mnie gdzieś zaprowadzić. Niepewnym krokiem ruszyłam za otakiem. Nagle usłyszałam kroki, nikogo nie zobaczyłam. Wzięłam kilka głębokich wdechów i wydechów i pobiegłam za znikającą w oddali już sową. Po kwadransie błąkania się za ptaszyskiem, moim oczom ujrzał się ogromny i stary cmentarz. Otworzyłam bramę wejściową, ktora przy każdym jakim kolwiek ruchu, skrzypiała przeraźliwie. Jednak zachowałam trzeźwość umysłu i poszłam dalej. Dookoła mnie znajdowały się nagrobki z wielkimi rzeźbami. Obok mnie przebiegł duży i tłusty szczur. Podskoczyłam, lecz w oka mgnieniu opanowałam swoje ciało. Poczułam ucisk na moim grzbiecie i momentalnie odwróciłam się z prędkością światła. Za mną stał uśmiechnięty Edi. Zrobiłam wielkie oczy jak jakieś spodki.
E: Co tutaj robisz?
Pp: Mało mnie przyprawiłeś o zawał serca! - krzyknęłam przerażona.
E: Przepraszam, zobaczyłem jak w nocy wymykasz się ze sfory i postanowiłem zobaczyć gdzie idziesz, nie gniewaj się - zrobił skruszoną minę.
Pp: Nie gniewam się, ale nastepnym razem podejdź normalnie do mnie - oznajmiłam usmjechnięta.
E: Dobrze. A tak ogółem to po co tutaj przyszłaś?
Pp: Obudził mnie wiatr, a sowa przyprowadziła tutaj - ruchem łapy wskazałam cmentarz - Wiem, że to głupio brzmi.
E: Nie, wcale nie. Mnie też to samo się przydarzyło.
Pp: To zobaczmy co jest w tej krypcie.
Edi powędrował za moim wzrokiem i ujrzał starą i zniszczoną już kryptę. Zrobił dziwną minę, ale już po chwili kiwnął chętnie głową.
Weszliśmy niepewnie do środka. Było strasznie ciemno. Kiedy zeszłam na sam dół usłyszałam:
- Wszystkiego najlepszego Pipper!
Zapaliło się światło i ujrzałam zebraną tutaj całą sforę. Wszyscy stali z prezentami. Popatrzyłam zdezorientowana na Edie'ggo. Uśmiechał się serdecznie i wyciągnął prezent.
E: To dla Ciebie Pipper!
Przyjęłam prezent i ucałowałam go w pyszczek.
Pp: Dziekuję wam wszystkim za wspaniałe przyjącie i prezenty!
Następnie do samego rana bawiliśmy się i śmialiśmy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz