Zwiedzałam sobie tereny trochę dokładniej i natknęłam się na ciekawe miejsce. Był cały usiany grobami. Nie trudno było się domyślić że to cmentarz. Chciałam wejść trochę dalej ale za bardzo się bałam. Postanowiłam kogoś podpytać o to miejsce. Pobiegłam do Navala jest w sforze dłużej niż ja więc może będzie coś wiedział. Gdy podbiegłam do niego opowiedziałam mu co zobaczyłam.
Na: Chowamy tutaj zmarłych, jednak bardzo mała ilość odważyła się przyjść tutaj samotnie. Choć zdarzało się, że przybywały tutaj psy będące w załamaniu, muszące przemyśleć dokładnie swoje życie. Noc... istne szaleństwo. Nie istnieje chyba śmiałek, który przybył tutaj nocą. Nie wiadomo czemu w późnych porach traci się tutaj orientacje w terenie. Wszystko wygląda obco, masz wrażenie, że kręcisz się w koło szukając wyjścia. Wszystko sprawka duchów...
Słowa Navala bardzo mnie zaciekawiły. Uwielbiam takie tajemnicę.
Am: Pójdziesz tam ze mną?
Naval myślała przez chwilę.
Na: Ale tylko teraz.
Am: Ale teraz jest dzień, w nocy by było fajnie.
Na: Ja mogę iść teraz.
Am: No dobra.
Poszliśmy nie działo się nic ciekawego. Szybko wróciliśmy znudzeni. Postanowiłam że przyjdę tam w nocy ale sama się bałam, pobiegłam do Danniego ale go nie było. Więc pobiegłam do Nero i powiedziałam o moich zamiarach.
Nero również był ciekawy więc się zgodził. Przyszliśmy tam o północy. Weszliśmy do środka cały czas miałam wrażenie że coś idzie za mną ale nie Nero coś innego. Było strasznie ciemno. jedynie świetliki co jakiś czas coś oświetlały. Nagle zobaczyłam nad grobem świecący napis. Razem z Nero pobiegłam tam zobaczyć co jest tam napisane było napisane:
,,Tu leży Ami, zginęła w dniu 8 lipca o 1 nad ranem".
Ami to przecież moje imię! A8 lipca jest dzisiaj! I za pół godziny umrę.
Nero był tak samo przestraszony jak ja. Za chwilę pojawił się drugi napis:
,,Jeśli wyjdziesz z tąd przed 1 nad ranem darujemy ci życie"
Szybko pobiegłam do wyjścia ale wyjścia nie było! Szukaliśmy i szukaliśmy ale wyjścia nie było! W końcu Zaczeliśmy wyć do księżyca sygnał SOS.
jakiś członek sfory odezwał się pokazując nam tym samym drogę wyjścia.
Kiedy wyszłam byłam jużbezpieczna.
Am: Nigdy tu nie wrócę...
<Koniec>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz