A więc nie dość, że psy nie miały mi za złe wejścia na ich teren, to jeszcze przyjęły mnie do sfory. Nie ma to jak szczęście w życiu.
Nowa znajoma zaprowadziła mnie nad to samo jezioro, w którym się kąpałam.
M: Tutaj znalazł cię alfa, co nie? To są Wiszące Potoki.
Da: Jeszcze żadna nazwa tak bardzo nie pasowała do swojego odpowiednika - stwierdziłam.
M: Mówisz tak, a nie widziałaś jeszcze Purpurowego Wybrzeża.
Spojrzałam dziwnie na suczkę.
Da: Naprawdę...?
M: Tak, zwłaszcza przy zachodzie słońca.
Da: Ojej. Chyba będę musiała to zobaczyć, bo nie uwierzę.
Następnie Mimra udała się do lasu, a ja za nią.
M: Tutaj znajduje się Golden Forest - oświadczyła.
Nagle usłyszałyśmy kroki.
M: Kto idzie?!
Re: To tylko ja - uspokoił nas pies, którego też niedawno przyjęto do sfory. - Zauważyłem, że odbywa się tu wycieczka krajoznawcza, więc postanowiłem dołączyć.
Ten pies stał razem ze mną w oczekiwaniu na przyjęcie przez alfę. Widocznie nie miał innego wyjścia i poszedł za nami.
Re: Jestem Rey - przedstawił się.
M: Mimra - odparła mu suczka.
Da: A ja Darsha.
*Mimra, Rey? Musiałam wywinąć się od dwóch opek *
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz