Katarina: Borys mój ty kochany psiaku już jutro wystawa.
Katarina bardzo lubi jak uczestniczę w wystawach, zwłaszcza od czasu gdy odkryła prawdę o mojej czystości. Teraz czesze mnie szczotką. Nazywa mnie Borysem, bo takie mam imię nadane przez nią, ale ja wolę stare odziedziczone Alpha. Ona tego nie wie, ale każdy pies w okolicy tak mnie nazywa. To, że z Alphy stałem się Borysem to sprawa Katariny.
K: Choć. Poćwiczymy.
Wyprowadziła mnie na dwór. Przez prawie godzinę trenowaliśmy różne sztuczki. Potem zabrała mnie do domu i ułożyła w legowisku. Pocałowała mnie i kazała się wyspać. Potem ubrała się i wyszła z domu. Zostaliśmy tylko ja i Nikolaj - kot rasy niebieski rosyjski. Jest drugim pupilkiem Katariny.
N: Nie chcesz uciec?
Al: Po co?
N: Wiesz, jeszcze jest miło...
Al: A ty znowu swoje! Niki, mówiłem ci, że nie zrobi ze mnie marionetki do wygrywania.
N: Rób jak chcesz, ale ja ci mówię. Mnie też tak traktowała, a dziś? Dziś torturuje mnie przed wystawami.
Al: Nie zmyślaj!
N: Nie zmyślam! Taka jest prawda.
Al: To co mam zrobić?
N: Uciekaj! Wiej idioto! Puki drzwiczki otwarte!
I tak przez zazdrosnego kota opuściłem Katarinę i zostałem dzikim psem.
Po wielu dniach wędrówki trafiłem na obrzeża jakiegoś miasta. Włamałem się do czyjegoś śmietnika. Wyżerałem najlepsze resztki. Usłyszałem nagle czyiś głos za plecami. Pytał czemu grzebię w śmietniku.
Al: A co mam robić? Jestem głodny.
N: To zapoluj.
Al: Na co? Nie umiem?
N: Jestem Nero. Chcesz może dołączyć do mojej sfory?
Al: Alpha Junior. Tak, ale co to oznacza?
N: Oj, zobaczysz!
<Koniec>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz