Poszłam na spacer . Chodziłam ze dwie godziny , nagle coś usłyszałam...Miasto !!! Ucieszyłam się bo lubię ludzi . Pobiegłam tam ,ale nagle stanęłam . Co ja sobie sobie myślałam ,przecież wtedy ludzie mnie porzucili . Jednak poszłam troszkę dalej aż w końcu znalazłam się w mieście . Było tam pełno ludzi i nikt nie patrzał na mnie . Byłam taka wesoła! Lecz nagle poczułam ból w lewej łapie , poczułam się sennie .
(Kilka godzin później)
Leżałam na macie w schronisku . Obudziły mnie jakieś głosy. Ludzkie . Po chwili patrzeli na mnie , a pracownik schroniska mówił im coś . Podszedł do klatki i wyjął mnie z niej potem założył smycz i dał ją ludziom .Oni poszli ze mną na smyczy . Wykorzystałam ich nieuwagę i uciekłam .
Biegłam po lesie. Aż przy mnie wyrósł wielki rotwiller . Miał jakiś błysk w oczach . Odezwałam się
K: Kim jesteś ?
Lives: Ja? - zaśmiał się. - Jestem alfą sfory Natury. Mów mi Lives. A ty?
K: Ja jestem Kija. Co tu robisz? Dlaczego nie jesteś ze swoja sforą?
Lives: Muszę troszkę odpocząć od bycia alfa . A ty? Co tu robisz wyglądasz an bezbronną?
K: Złapali mnie ludzie , ale uciekłam .
Lives: Ymmm...
C.D.N.
C.D.N.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz