Dążyłem za rudowłosą dziewczyną, nadal jej nie ufałem ale jeżeli Lauren ją znała to oznacza że jest to całkiem dobra kobieta.
Dziewczyna czasami się odwracała i łagodnym uśmiechem spoglądała czy idę.
Gdy doszliśmy do jakiegoś starego pokoju, ze starymi meblami i obrazami dziewczyna powiedziała do mnie łagodnie.
Hanna: To piesku wskakuj na stół, i nic się nie martw, zaraz przyjdę !
Zawołała i poszła do kuchni.
Gdy przyszła zobaczyłem że w ręce trzyma miskę a w niej mleko.
Hanna: To dla Ciebie, na odstresowanie, nie bój się nic ci nie zrobię po prostu spojrzę.
Podeszła do mnie powoli i z delikatnością pogłaskała mnie po łbie a potem lekko chwyciła moją ranną łapę.
sam dotyk mnie bolał, ale gdy to zobaczyła puściła, nasmarowała maścią i odpowiedziała.
Hanna: Posłuchaj, mam nie najlepsze wieści, maść ujarzmi ból, ale będziesz lekko kulawy, nie tak jak teraz tylko ledwie widocznie, będziesz kulał gdy będziesz chodził ale jak będziesz biegał nawet nie poczujesz bólu - Powiedziała łagodnie i zdjęła mnie ze stołu.
Gdy wyszłem za drzwi czekał tam na nas mały szczeniak, Lauren i jakaś suczka.
Hanna: A może chcielibyście zostać u nas na jeden dzień? - zapytała.
Zgodziliśmy się i weszliśmy z powrotem do jej domu.
Przygotowała dla każdego z nas miękkie posłania, i rozłożyła je na podłodze.
Każdy położył się na swoim posłaniu.
Szczeniak obserwował mnie przez jakiś czas, ale potem podszedł do mnie i powoli, ostrożnie podszedł do mnie i uśmiechnął się.
Uwielbiałem szczeniaki więc gdy go zobaczyłem zapytałem zabawnie.
Na: Co się tak przyglądasz co? Wskakuj tu!
Szczeniak bardzo ucieszony z mojego gestu, wskoczył momentalnie do mojego posłania i polizał mnie po pysku.
Lauren ?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz