niedziela, 6 lipca 2014

Od Ami - Powitanie

Urodziłam się w stanach. Od narodzin byłam przygotowywana do wystaw. To było okropnie męczące. Oprócz braku czasu na zabawy miałam cały czas czesane futro. Byłam cały czas myta i miałam przycinane pazury. Ale nie to było najgorsze. Treningi. Trening był rzeczą którą nienawidziłam. Miałam stać z podniesioną głową i ogonem przez 15 min, po czym następywały komendy:
Turlaj się!
Siad!
Stań na dwóch łapach!
Aport!
Ani chwili odpoczynku nie miałam. Mamie pasowało takie życie ale mi nie! Ja zawsze chciałam być wolna! Pewnego dnia postanowiłam że to koniec mojej przygody z wystawami. Uciekłam a raczej wyskoczyłam z samochodu przez otwartą szybę gdy jechaliśmy na pierwszy konkurs.
Byłam cała poobijana ale nie byłam jeszcze wolna chcieli po mnie wrócić!
Zaczęłam uciekać ile sił w łapach. Skoczyłam na przyczepę jadącego samochodu (jakoś się udało) i pojechałam tam gdzie jechał samochód. Samochód jechał naprawdę długo podczas kiedy ja spałam pod płachtą na przyczepie. Po tym upadku nie czułam się dobrze. Jechałam parę dni z przesiadkami myślałam:
-Byle jak najdalej.
Aż w końcu znów wyskoczyłam i powiedziałam:
- To chyba wystarczająco daleko.
Pobiegłam w kierunku lasu. Przespałam się w runie po czym głodna ruszyłam na poszukiwanie jedzenia. Po wyjściu z lasu zobaczyłam że coś się rusza w wysokiej trawie. Ucieszona wskoczyłam w pogoń i rzuciłam się na zdobycz. O dziwo rzuciłam się na psa. Gdy tylko to zauważyłam szybko zeszłam z samca.
- Przepraszam cię.
- Nic nie szkodzi.
- Jestem Ami, a Ty?

Jakiś samiec?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz