poniedziałek, 7 lipca 2014

Od Nero C.D. Od Lauren

Dopiero po krótkim czasie zauważyłem, że suczka usnęła. Nie chciałem jej budzić, ale samej też wolałem nie zostawiać. Zrobiłem krok do tyłu i ułożyłem się wygodnie w trawie, kładąc pysk między przednimi łapami.
Jeszcze przez jakiś czas przyglądałem się Lauren i zasnąłem...
~~
Usłyszałem ćwierkanie ptaków. To był miód dla moich uszu i mógłbym dalej błogo rozkoszować się tym darem natury, gdyby nie świecące słońce padające prosto na moją twarz. Ociężale uniosłem powieki i zauważyłem, że suczka zniknęła. Poderwałem się na równe nogi i dostrzegłem jak Lauren siedzi nad brzgiem jeziorka i wpatruje się w taflę wody.
Podeszłem bliżej i usiadłem obok niej.
N: Lauren... 
Nie usłyszałem jednak żadnej odpowiedzi. Szturchnąłem ją lekko, a ona spojrzała na mnie jakby wyrwana z jakiegoś transu.
N: Czemu jesteś taka nieobecna? - zaśmiałem się łobuzersko.
<Lauren? ;D>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz