niedziela, 6 lipca 2014

Od Pipper - Powitanie

Szłam przez las. Jak zawsze było cicho. Za cicho. Lubiłam tak nie raz przejść się sama i przemyśleć, nie które sprawy. Nagle usłyszałam skowyt. Nadstawiłam uszy i nasłuchiwałam. Znowu to samo. Rzuciłam się biegiem w stronę, z której dochodziły odgłosy. Stanęłam za krzakiem i spoglądnęłam. Zobaczyłam jakiegoś psa, którem tylna łapa krwawiła szkarłatną czerwienią. Wyszłam zza krzewu i usiadłam przy nim. Opatrzyłam mu łapę i rozpaliłam ognisko. Podłożyłam mu pod głowę mech, jako poduszkę. Po chwili oddychał miarowo i przestał się trząść. Uśmiechnęłam się zadowolona i położyłam się spać.

Obudziły mnie promienie słoneczne, które lizały mój pyszczek. Wstałam i otrzepałam się z brudu. Nagle ujrzałam puste miejsce gdzie leżał pies.
E: Dziękuję za wszystko.
Usłyszałam. Podskoczyłam z przerażenia i odwróciłam się. Zobaczyłam jego.

<Eddie?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz